Music

poniedziałek, 25 maja 2015

Rozdział 2.

Witajcie! :D


Wiem, że nie trzymam się umowy z tą systematycznością, ale chodzi o to, że nie lubię mieć jakichś wyznaczonych terminów, kiedy robię coś dla siebie :3

A teraz do rzeczy...
Siedzę sobie na łóżeczku z posmarowanymi nóżkami, ogólnie mi wygodnie i miło, do tego poszłam po jabłuszko (a wiecie, że bogowie śmierci jedzą tylko jabłka? ^^) i tak nagle nachodzi mnie pomysł na napisanie kolejnego rozdziału opowiadania. No ja na to jak na lato, więc kolejny się pisze, a jak na razie życzę miłego czytania drugiego rozdziału! ^u^


~~~~~~~~~~~~~~~~~2



Tak… To w stu procentach wstążka. Ciekawe czemu ją nosi… I czemu mi ją pokazuje?
Z zamyślenia wyrywa mnie pociągnięcie za rękaw. Niezbyt świadoma idę za Julią. Nie mam pojęcia w jakim celu wchodzimy po schodach i siadamy w ławkach w sali numer 118. Jednak nie protestuję.
- Witam wszystkich na rozpoczęciu roku szkolnego 2014/15.
Znów tracę świadomość. Wpatruję się w ścianę, później w okno… Zastanawiam się nad tym, w jaki sposób zapoznam się z tyloma osobami w zaledwie 6 lat… Rozmyślam również o tym chłopaku co siedzi za mną… Pani w tym czasie kończy swoją wypowiedź. Pozostało jej jeszcze tylko podziękować wszystkim zebranym.
Siedząca obok mnie Julia dźga mnie długopisem.
Nachylam się do niej, aby posłuchać co chce mi powiedzieć.
- Ciebie też zastanawia czemu nic nie mówi o tych egzaminach czy tam testach?
Kiwam potakująco głową i obydwie, jakby na znak wydymamy usta w malutki, znaczący dzióbek.
Wszyscy wstają i również dziękują wychowawczyni. Po paru chwilach wszyscy wychodzimy z sali. Gdy stoję z Julią na korytarzu, podbiegają do nas trzy dziewczyny.
- WY TEŻ JESTEŚCIE OTAKU*???- pyta jedna z nadzieją.
Odwracam się plecami do Julii aby spojrzeć na nowe koleżanki. Moja przyjaciółka puka jednak moje plakietki przymocowane do plecaka, więc znowu zmieniam pozycję. Ostatecznie wyglądam jak krasnoludek pomiędzy dwoma wysokimi dziewczynami. Zapomniałam, że na plakietkach widnieją obrazki z L’em i Erenem z SnK.
- Taaak…- odpowiadam przeciągle rozglądając się za chłopakiem, który siedział za mną. Niestety już sobie poszedł. W sumie to nawet dobrze… Przynajmniej nie widział mojego „szalonego tańca” na środku korytarza.
-OOOO! A nie mówiłam??- pyta pozostałe dziewczyny- Jestem Sara, ale mówcie na mnie Saruszka, to jest Magda- Murao i Ala- Aliszia.
- Yhym… Jestem Madzia… A to jest Julia- odpowiadam nieśmiało.
Udajemy, że się bardzo spieszymy i właściwie to uciekamy od poznanych dziewczyn. Idąc korytarzem w stronę wyjścia ze szkoły natykamy się na dziewczynę z granatową wstążeczką. Na szczęście nie wymachuje już rękoma. Teraz wbija we mnie swe smutne oczy i wygląda na naprawdę zrozpaczoną. Czym prędzej wychodzimy ze szkoły.
- Jeeej! W naszej nowej klasie są Otaku!- mówi Lulu, gdy wsiadamy do autobusu. [:D]
Kiwam powoli głową. Chwilę idziemy w milczeniu. Jestem pewna, że nasze myśli idą teraz tym samym torem. Obydwie myślimy o tym samym, ale żadna nie chce poruszyć tego tematu. W końcu nie wytrzymuję.
- Po co one noszą te wstążki??- pytam z frustracją.
Julia blednie i wygląda jakby miała zwrócić śniadanie.
Bardzo niewygodnie mówi się o niebezpieczeństwie wywiezienia za granicę… i innych rzeczy tego typu, które może spotykać dziewczyny w szkole, do której będziesz chodzić przez kolejne 6 lat. No bo… co te wstążki mogą oznaczać, skoro nie to?
- I ta końcówka, gdy dodała jak mamy się do niej zwracać!- dodała ze łzami w oczach.
- Że co?- pytam głupio- J-jak mamy do niej mówić?? Nic nie słyszałam [;_;]
- „Ma pani…”- mówi i zaczyna szlochać- Madzia… boję się.
Spoglądam na nią chyba setny raz tego dnia.
- Ja również, ale nie martw się. Jakby coś… to zapiszę się na IAIDO…- dodaję z uśmiechem ocierając jej łzy.
Autobus po raz ósmy się zatrzymuje. To nasz przystanek.
Mam to zapisane na dłoni, aby nie zapomnieć kiedy wysiąść. Nie znam tego miasta. Jeszcze w życiu tu nie byłam. Ogólnie rzadko wyjeżdżam. Z powodu dostania się do najlepszej szkoły w kraju musiałam się zatrzymać z mamą i bratem w jakimś hotelu. Moja rodzicielka chciał, żebym miała jak najszybsze dotarcie do szkoły więc nie mogłam zostać w moim rodzinnym mieście. Nie chcę nawet myśleć, że przez kolejne 6 lat będę mieszkała z obcymi osobami, w obcym miejscu. Rozstajemy się pod drzwiami mojego pokoju.
Teraz się tylko zastanawiam… Jak ja powiem mamie o tym cholernym internacie?? [;-;]
~~~~~~~~~~~~~~

- Patrz jaka Cass uśmiechnięta!- głos mojej przyszłej wychowawczyni wyrywa mnie z zamyślenia.
Podnoszę głowę i spoglądam na nią. Mój wzrok od razu ląduje na wstążeczce zawiązanej na jej szyi. Ma złoty kolor i kokardkę zawiązaną po lewej stronie. Uważam to za dosyć ekstrawagancki styl ubierania. Po rozglądnięciu zauważam jednak, że wszystkie kobiety takie mają, zmienia się jednak ich kolor. Interesujące… To chyba nie jest dobre miejsce i moment na rozważanie elementów garderoby swoich przyszłych nauczycielek. [:/]
Hmm… O czym to ja myślałam, zanim pani bezczelnie wyrwała mnie z mojego słodkiego azylu? Ah, tak! Ciekawe jak ma na imię ten chłopak, który stoi po mojej prawej stronie… [;)] Bardzo przypomina takiego jednego chłopaka z anime. W jednym z moich snów wyglądał on prawie identycznie. No… Na pewno spokojniej niż ten chłopak. Z resztą, teraz wszyscy są bardzo zestresowani. Znajdujemy się a placyku przed najlepszym gimnazjum w Polsce. Ba, Najlepszym Gimnazjum Na Świecie! Zaraz rozpocznie się rozpoczęcie roku szkolnego i przemówi najlepiej wykształcony przedstawiciel naszego państwa.
Jak na zawołanie pojawia się mężczyzna w garniturze.
Staje na środku i zaczyna swą przemowę. Jednak średnio mnie ona interesuje, więc wyłączam się już w środku wstępu.
-… W każdym miesiącu należy podejść do testu sprawdzającego i przynajmniej jeden raz otrzymać zadowalający MNIE wynik. Testy te są podzielone względem materiału i przydzielane uczniom wedle ich możliwości i uzdolnień. Pokoje w internacie przydzielimy wam jutro…
Patrzę przed siebie. Zaciskam zęby. Zawsze za mocno stresuję się testami, lecz teraz czuję coś zupełnie innego. To nie stres, lecz rozpacz, wewnętrzny ból oraz strach. Wszystko skumulowane na raz w jednym miejscu. Chłopak widocznie to zauważył, bo muska mą dłoń swoimi palcami.
Patrzę na niego. Nasze spojrzenia się krzyżują. Ma taki spokój w oczach… Najwidoczniej jest bardzo dobrym aktorem i potrafi zatuszować swoje, nawet najmocniejsze emocje i zastąpić je innymi. Jak zwykle się zapatrzyłam i nie słyszałam dalszych słów dyrektora. Gwałtownie odwracam wzrok, co powoduje delikatne rozbawienie mego wybawiciela od zwariowania ze stresu. Czuję na policzkach mocne ciepło, co nie umyka uwadze wychowawczyni.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Do następnego i dobranoooc~!
Floriii

niedziela, 26 kwietnia 2015

Rozdział 1.



Hej! :3
Oto pierwszy rozdział mojego opowiadania... które zaczęłam pisać we wrześniu .-.

Miłego czytania! c:


~~~~~~~~~~~~~~~~~1
- Susane! Co taka smutna?- pytam małą przestraszoną dziewczynkę- Patrz jaka Cass uśmiechnięta! [:D]
- Witam wszystkich bardzo serdecznie …- mówi pan dyrektor. Jest to bardzo ścisły mężczyzna o określonym… wszystkim.
Zaczęło się. Kolejny rok szkolny rozpoczął się właśnie w tej chwili… A ja wciąż jestem zmęczona tamtym poprzednim. [;-;]
Pan dyrektor i wszyscy, którzy chcieli coś dodać do jej wypowiedzi już skończyli. Prowadzę więc moją nową-uzdolnioną klasę 1B do sali nr. 118 gdzie będę przez kolejny rok prowadzić lekcje.
Zawsze gdy przydzielają nam sale, a co łączy się z przydzieleniem do klasy wszyscy nauczyciele są bardzo podekscytowani. Tylko ja siedzę cicho, bo wiem, że po jakimś czasie mi się znudzi i będę się tam czuła jak w więzieniu. Jak zwierzak zamknięty w klatce. Nawet jak jakąś salę dostaję, to nie mogę w niej nic zmienić. Nie mogę przynieść nawet jednej tablicy, lub postawić ramki ze zdjęciem córki na biurku. Wiem to z doświadczenia. Po jednym dniu, wszystko co przynoszę trafia do kosza.
Otwieram salę i wpuszczam niczego nieświadome dzieci. Niektóre są moimi sąsiadami, inne znam tylko z widzenia, pozostałych w życiu nie widziałam. Wszyscy już zasiedli. Ja muszę stać. Z tej perspektywy widać na pierwszy rzut oka, że klasa jest bardzo liczna. Poprawiam fiołkową wstążkę zawiązaną na szyi.
- Witam wszystkich na rozpoczęciu roku…- podnoszę wzrok i dostrzegam, że i tak nikt mnie nie słucha. Muszę jednak mówić dalej.
Bla bla bla… Rok w rok mówię mniej więcej to samo. Niestety w przemowie nie mogę nic zmienić, tak jak nie mogę zmienić wyglądu klasy.
Gdy skończyłam mówić o jakże pięknych godzinach nauki i wszystkim co się z tym wiąże, MUSIAŁAM powiedzieć coś jeszcze…
- Przypominam wszystkim, że muszą zwracać się do mnie z szacunkiem, to znaczy…- robię małą przerwę, aby nie dać po sobie poznać, że zaraz się rozpłaczę- „ma Pani”.
Po tych słowach dziękuję wszystkim za uwagę i żegnam się z dziećmi, one zaś wstają i odpowiadają mi tym samym. Tak zakończył się pierwszy dzień roku 2147/48.
Docieram do samochodu i włączam silnik. Łzy napłynęły mi do oczu. Nie mam pojęcia ile jeszcze to zniosę. Tego ciągle określonego szefa, salę, nową klasę. Nie chcę nawet myśleć o strachu nowych dzieci. O tym co jutro im zrobię… Po paru minutach powstrzymywania płaczu, zaczyna boleć mnie głowa. Łzy same spływają mi po policzkach. Nic już nie mogę zrobić. Odjeżdżam ze szkolnego parkingu. Moja fiołkowa wstążka zaczyna podrażniać mi szyję.

~~~~~~~~~~~~~~

- Susane!- słyszę nad sobą kobiecy głos wypowiadający moje imię- Co taka smutna?- pyta moja sąsiadka, która jest również moją nową wychowawczynią.
Dalej jej już nie słuchałam. Patrzę chwilkę na stojącą za moimi plecami moją najlepszą przyjaciółkę. Odwracam wzrok i spoglądam przed siebie.
Źle się czuję pośród tylu nieznajomych osób. Niektórzy wyglądają na znacznie starszych ode mnie. Znajduję się jednak na rozpoczęciu roku dla pierwszoklasistów, ponieważ starsi „koledzy i koleżanki” mogliby nas okocić. Więc jeżeli takie osoby tu są, oznacza to, że kiblowały już przynajmniej raz.
- Witam wszystkich bardzo serdecznie na uroczystości rozpoczęcia roku szkolnego w naszym gimnazjum dla uzdolnionych i wybitnych dzieci. Nazywam się Johan Kujawik i od lat jestem dyrektorem tej wspaniałej placówki…
Pragnę przywitać wszystkich Nauczycieli, Urzędników oraz osoby dbające o czystość w tym gimnazjum.
Najserdeczniej jednak witam naszych pierwszoklasistów, którzy zawitali tu po raz pierwszy i od jutra zaczynają naukę w naszej szkole.
Jestem bardzo dumny, że w naszej Polskiej szkole uczą się również osoby innych narodowości.
Przypominam jednak, że oprócz przyjemności są również obowiązki. W każdym miesiącu należy podejść do testu sprawdzającego i przynajmniej jeden raz otrzymać zadowalający MNIE wynik. Testy te są podzielone względem materiału i przydzielane uczniom wedle ich możliwości i uzdolnień. Pokoje w internacie wybierzecie sobie jutro…
Orany! Jak to?? Nikt nic o niczym nie mówił! Jakie testy?? Jakie pokoje?? Gdzie? W internacie?? Hmm… A może źle usłyszałam?
Znowu spoglądam na Cass. Ma ona przerażenie wymalowane na twarzy. Wydaje mi się, że po prostu wszyscy zataili przed nami te informacje. Mam ochotę uciekać i przede wszystkim zmienić gimnazjum. Zastanawiam się czemu moja sąsiadka nic mi nie powiedziała o takim regulaminie? Patrzę na wychowawczynię. Od razu mój wzrok przyciąga fioletowa wstążeczka zawiązana na jej szyi. Zdążyłam już zauważyć, że każda nauczycielka ma taką, tylko że niektóre mają złote, inni srebrne, błękitne… Mój wzrok powoli przenosi się na wielki budynek, znajdujący się za plecami kobiety. Przez okno dostrzegam uczniów ze starszych klas. Łażą tam i z powrotem. Najwidoczniej są tak samo zestresowani jak my. W pewnym momencie jedna z dziewczyn się zatrzymuje i spogląda na mnie. Zaczyna szybko gestykulować. Macha rękami jak jakaś opętana. Chce mi przekazać wiadomość, lecz robi to za szybko i nic nie rozumiem [;_;]. Wydaje mi się, że chodzi o ucieczkę… Tak, mam uciekać. Tylko jak? Nagle przestaje machać rękami i wskazuje na swoją szyję. Dostrzegam na niej miętową wstążkę…
~~~~~~~~~~~~~~~~

Wiem, że powinnam to dodać wczoraj (sobota), lecz byłam na siedemdziesiątce dziadka, więc wiecie... balowanie do białego rana i te sprawy... ;)
Mam nadzieję, że rozumiecie. :D

Zachęcam do komentowania, gdyż jest to bardzo motywujące. :)
~Florka

środa, 22 kwietnia 2015

Blog z opowiadaniem?

Tak, tak, zapowiada się kolejne postanowienie i mam nadzieję, że się w koncu wywiażę ;-;

Nie będę tu wrzucać tylko rodziałów, bo przez większość czasu nic się nie będzie tu działo :/
Blog będzie dotyczył bardzo wielu rzeczy z mojego życia (bo to przecież Kącik Florki, nie?)
Posty będą sie pojawiały przynajmniej 2 razy w tygodniu. Najpewniej będą to środy i soboty.
Mam nadzieję, że takie rozwiązanie się Wam spodoba. :D
Pozdrawiam i życzę miłego dnia C:

~Florka

P.S.
Moja siostra także prowadzi bloga, więc serdecznie zapraszam do odwiedzenia: http://wilcze--opowiesci.blogspot.com/ :3

niedziela, 5 kwietnia 2015

Postanowienie i obietnica

Hej, ludzie!
Zastanawiałam się ostatnio, czy mam dodawać rozdziały systematycznie (bo 4 + zaczęcie są już gotowe...), czy raczej kiedy najdzie mnie taka ochota.
Wolałabym tę pierwszą opcję, gdyż kiedy mam nieograniczoną ilość czasu, zazwyczaj lubię się lenić... :3
Więc wybiorę sobie jakiś dzień tygodnia i tylko w tedy będę dodawać nowe rozdziały, a kiedy się nie wyrobię z pisaniem to po prostu Was o tym poinformuję i oczywiście bardzo mocno przeproszę c:

Teraz jednak nie mam jeszcze gotowych kolejnych opisów postaci, bo są one wzorowane na osobach z mojego otoczenia i chciałabym, żeby były one mniej więcej takie jak chcą... te właśnie osoby :)
Więc jeszcze trochę muszę poczekać, zanim dodam tu coś jeszcze.

Tak więc, żegnam i pozdrawiam! :D
~Florka

P.S. C:
Jeśli ktoś zna się na bloggerze to bardzo proszę o pomoc, gdyż nie mam pojęcia jak zrobić tutaj niektóre rzeczy, więc jeżeli czujesz się na siłach, to bardzo proszę o napisanie komentarza pod tym postem i jakoś się zgadamy. Z góry dziękuję :D

sobota, 4 kwietnia 2015

Zaczynamy?

Hej, jestem Florka i bardzo nie lubię się witać...
Zwykle, gdy na blogu zaczynam od przywitania... to na tym się kończy ://

Dlatego też, bez zbędnego gadania, przejdę do rzeczy... a raczej, najpierw opowiem Wam co nieco o postaciach z mojego opowiadania :)
Głównymi bohaterkami są Cassidy Utau i jej przyjaciółka Susane Brown.
Będą też inne bardzo ważne, pierwszoplanowe postacie :)
Ale zacznijmy od Cass...


~~~~Wygląd

Cassidy Utau jest wysoka (172cm/13 lat) i szczupła. Ma ona bladą, lekko żółtą skórę, ponieważ jej ojciec jest Japończykiem a matka Polką.

Włosy dziewczyny sięgają nieco za pas i są brązowe o kasztanowym odcieniu.

Jej czerwone oczy lekko jaśnieją ku dołowi a na bladych policzkach często ukazują się rumieńce, chociażby ze śmiechu.

Chętnie nosi spódnice i sukienki, lecz nie przeszkadza jej konieczność ubrania spodni.

Ma raczej elegancki styl, lecz uwielbia wszystko co urocze, więc często nosi duże bluzy, lub ubrania z uszkami na kapturze.

Na co dzień nosi buty na płaskiej podeszwie i tylko przy specjalnych okazjach zakłada obcasy lub szpilki.

Cass nigdy nie rozstaje się ze swoją MP-3ujką, na której nagrane ma tylko melodie różnych piosenek, aby nie przeszkadzał jej w śpiewaniu żaden inny głos.



~~~~Zachowanie i zwyczaje

Cass pochodzi z eleganckiej rodziny, więc jej maniery są nienaganne… a przynajmniej powinny być…

Tak naprawdę dziewczynka zawsze broiła ze swoją siostrą bliźniaczką- Mitsu i starszym bratem- Tsukuru.

Stała się grzeczna, gdy poszła do czwartej klasy szkoły podstawowej. Nikt jednak nie wie z jakiego powodu. Możliwe, że powodem był pewien chłopak ze starszej klasy. Dla tego człowieka dziewczynka przestała brudzić ubrania, chodzić po drzewach, ciągle i wszędzie robić sobie siniaki. Zaczęła się lepiej ubierać, uważać na to co robi i mówi. Stała się dla niego bardziej dziewczęca, lecz on miał już dziewczynę i po roku opuścił jej szkołę.

Cassidy stała się przez to nieśmiała, jeśli chodziło o chłopców, którzy się jej podobali. Nie umiała do nich podejść i zagadać, ani zrobić żadnego kroku, aby bliżej ich poznać.

Z czasem jednak nabrała pewności siebie i potrafi zakumplować się z chłopcami w jej wieku i młodszymi. Omija jednak szerokim łukiem potencjalnych kandydatów na jej przyszłych chłopców.



Dziewczyna jest bardzo uczuciowa i zawsze wszystko mocno przeżywa, i łatwo wpada w histerię. Jest również zbyt empatyczna i przez to problemy ludzi traktuje jak swoje. Zawsze wszystkim chętnie pomaga, a swoim optymizmem zrzesza sobie mnóstwo ludzi, dzięki czemu ma dużo przyjaciół.

Zawsze chce sama wyeliminować całe zło i nie dopuszcza do siebie myśli, że coś mogłoby pójść nie tak jak trzeba.

Zazwyczaj najpierw działa a później myśli, więc z niekorzystnych sytuacji wyciąga ją jej siostra i brat.



~~~~Przeszłość

Cassidy od czwartego roku życia uwielbia śpiewać. Tej sztuki nauczyła ją jej babcia, która opiekowała się dziewczynką pod nieobecność rodziców.

Oni jednak woleli, by mała Cass kształciła się w kierunku plastycznym. Na początku nie robiło to jej problemu, lecz po kilku latach jej zainteresowanie tym zmalało i tworzenie różnego rodzaju rzeźb czy rysunków przychodziło jej coraz trudniej.

Radziła sobie jednak dzielnie i ukrywała, że nie czerpie z tego satysfakcji.

Dzięki temu, bezwiednie stawała się coraz lepszą aktorką.

W szkole podstawowej miała bardzo dobre oceny i każdą klasę kończyła ze świadectwem z paskiem, dlatego nikogo nie zdziwiło, że w wakacje po szóstej klasie przyszedł list znaczący przyjęcie Cassidy do

Elitarnego Gimnazjum dla Uzdolnionych

Imienia Paula Kujawika…

Za niedługo pojawi się post z opisem kolejnej postaci :)

Pozdrawiam~! ^^

~Florka