Music

niedziela, 26 kwietnia 2015

Rozdział 1.



Hej! :3
Oto pierwszy rozdział mojego opowiadania... które zaczęłam pisać we wrześniu .-.

Miłego czytania! c:


~~~~~~~~~~~~~~~~~1
- Susane! Co taka smutna?- pytam małą przestraszoną dziewczynkę- Patrz jaka Cass uśmiechnięta! [:D]
- Witam wszystkich bardzo serdecznie …- mówi pan dyrektor. Jest to bardzo ścisły mężczyzna o określonym… wszystkim.
Zaczęło się. Kolejny rok szkolny rozpoczął się właśnie w tej chwili… A ja wciąż jestem zmęczona tamtym poprzednim. [;-;]
Pan dyrektor i wszyscy, którzy chcieli coś dodać do jej wypowiedzi już skończyli. Prowadzę więc moją nową-uzdolnioną klasę 1B do sali nr. 118 gdzie będę przez kolejny rok prowadzić lekcje.
Zawsze gdy przydzielają nam sale, a co łączy się z przydzieleniem do klasy wszyscy nauczyciele są bardzo podekscytowani. Tylko ja siedzę cicho, bo wiem, że po jakimś czasie mi się znudzi i będę się tam czuła jak w więzieniu. Jak zwierzak zamknięty w klatce. Nawet jak jakąś salę dostaję, to nie mogę w niej nic zmienić. Nie mogę przynieść nawet jednej tablicy, lub postawić ramki ze zdjęciem córki na biurku. Wiem to z doświadczenia. Po jednym dniu, wszystko co przynoszę trafia do kosza.
Otwieram salę i wpuszczam niczego nieświadome dzieci. Niektóre są moimi sąsiadami, inne znam tylko z widzenia, pozostałych w życiu nie widziałam. Wszyscy już zasiedli. Ja muszę stać. Z tej perspektywy widać na pierwszy rzut oka, że klasa jest bardzo liczna. Poprawiam fiołkową wstążkę zawiązaną na szyi.
- Witam wszystkich na rozpoczęciu roku…- podnoszę wzrok i dostrzegam, że i tak nikt mnie nie słucha. Muszę jednak mówić dalej.
Bla bla bla… Rok w rok mówię mniej więcej to samo. Niestety w przemowie nie mogę nic zmienić, tak jak nie mogę zmienić wyglądu klasy.
Gdy skończyłam mówić o jakże pięknych godzinach nauki i wszystkim co się z tym wiąże, MUSIAŁAM powiedzieć coś jeszcze…
- Przypominam wszystkim, że muszą zwracać się do mnie z szacunkiem, to znaczy…- robię małą przerwę, aby nie dać po sobie poznać, że zaraz się rozpłaczę- „ma Pani”.
Po tych słowach dziękuję wszystkim za uwagę i żegnam się z dziećmi, one zaś wstają i odpowiadają mi tym samym. Tak zakończył się pierwszy dzień roku 2147/48.
Docieram do samochodu i włączam silnik. Łzy napłynęły mi do oczu. Nie mam pojęcia ile jeszcze to zniosę. Tego ciągle określonego szefa, salę, nową klasę. Nie chcę nawet myśleć o strachu nowych dzieci. O tym co jutro im zrobię… Po paru minutach powstrzymywania płaczu, zaczyna boleć mnie głowa. Łzy same spływają mi po policzkach. Nic już nie mogę zrobić. Odjeżdżam ze szkolnego parkingu. Moja fiołkowa wstążka zaczyna podrażniać mi szyję.

~~~~~~~~~~~~~~

- Susane!- słyszę nad sobą kobiecy głos wypowiadający moje imię- Co taka smutna?- pyta moja sąsiadka, która jest również moją nową wychowawczynią.
Dalej jej już nie słuchałam. Patrzę chwilkę na stojącą za moimi plecami moją najlepszą przyjaciółkę. Odwracam wzrok i spoglądam przed siebie.
Źle się czuję pośród tylu nieznajomych osób. Niektórzy wyglądają na znacznie starszych ode mnie. Znajduję się jednak na rozpoczęciu roku dla pierwszoklasistów, ponieważ starsi „koledzy i koleżanki” mogliby nas okocić. Więc jeżeli takie osoby tu są, oznacza to, że kiblowały już przynajmniej raz.
- Witam wszystkich bardzo serdecznie na uroczystości rozpoczęcia roku szkolnego w naszym gimnazjum dla uzdolnionych i wybitnych dzieci. Nazywam się Johan Kujawik i od lat jestem dyrektorem tej wspaniałej placówki…
Pragnę przywitać wszystkich Nauczycieli, Urzędników oraz osoby dbające o czystość w tym gimnazjum.
Najserdeczniej jednak witam naszych pierwszoklasistów, którzy zawitali tu po raz pierwszy i od jutra zaczynają naukę w naszej szkole.
Jestem bardzo dumny, że w naszej Polskiej szkole uczą się również osoby innych narodowości.
Przypominam jednak, że oprócz przyjemności są również obowiązki. W każdym miesiącu należy podejść do testu sprawdzającego i przynajmniej jeden raz otrzymać zadowalający MNIE wynik. Testy te są podzielone względem materiału i przydzielane uczniom wedle ich możliwości i uzdolnień. Pokoje w internacie wybierzecie sobie jutro…
Orany! Jak to?? Nikt nic o niczym nie mówił! Jakie testy?? Jakie pokoje?? Gdzie? W internacie?? Hmm… A może źle usłyszałam?
Znowu spoglądam na Cass. Ma ona przerażenie wymalowane na twarzy. Wydaje mi się, że po prostu wszyscy zataili przed nami te informacje. Mam ochotę uciekać i przede wszystkim zmienić gimnazjum. Zastanawiam się czemu moja sąsiadka nic mi nie powiedziała o takim regulaminie? Patrzę na wychowawczynię. Od razu mój wzrok przyciąga fioletowa wstążeczka zawiązana na jej szyi. Zdążyłam już zauważyć, że każda nauczycielka ma taką, tylko że niektóre mają złote, inni srebrne, błękitne… Mój wzrok powoli przenosi się na wielki budynek, znajdujący się za plecami kobiety. Przez okno dostrzegam uczniów ze starszych klas. Łażą tam i z powrotem. Najwidoczniej są tak samo zestresowani jak my. W pewnym momencie jedna z dziewczyn się zatrzymuje i spogląda na mnie. Zaczyna szybko gestykulować. Macha rękami jak jakaś opętana. Chce mi przekazać wiadomość, lecz robi to za szybko i nic nie rozumiem [;_;]. Wydaje mi się, że chodzi o ucieczkę… Tak, mam uciekać. Tylko jak? Nagle przestaje machać rękami i wskazuje na swoją szyję. Dostrzegam na niej miętową wstążkę…
~~~~~~~~~~~~~~~~

Wiem, że powinnam to dodać wczoraj (sobota), lecz byłam na siedemdziesiątce dziadka, więc wiecie... balowanie do białego rana i te sprawy... ;)
Mam nadzieję, że rozumiecie. :D

Zachęcam do komentowania, gdyż jest to bardzo motywujące. :)
~Florka

1 komentarz:

  1. Kolor wstążki nauczycielki się zmienia xd ogólnie spoko, tylko mam nadzieję, że wytłumaczysz o co chodzi z tymi wstążeczkami :D

    OdpowiedzUsuń